zapraszamy do sklepu wasserman.pl
Ciekawostki technologiczneInternet

Trudno wyobrazić sobie dzisiaj funkcjonowanie bez dostępu do Internetu. Połączenie sieciowe towarzyszy nam od rana do wieczora, na ekranie smartfonów, tabletów i komputerów. Problem pojawia się, gdy z niewiadomych przyczyn bezprzewodowy Internet w domu zaczyna szwankować – sygnał słabnie i zanika w niektórych pomieszczeniach, skutecznie utrudniając nam korzystanie z dostępu do globalnej sieci. Czasami wystarczy znaleźć inne miejsce dla routera – gdzie go ulokować, żeby cieszyć się doskonałą jakością połączenia z siecią WiFi?

Najlepszym miejscem będzie punkt centralny domu, ponieważ taka lokalizacja będzie sprzyjała równomiernemu rozchodzeniu się sygnału WiFi. Warto pamiętać, że WiFi to technologia oparta na komunikacji radiowej, czyli na transmisji sygnału za pośrednictwem fal radiowych. Te z kolei są podatne na różnego rodzaju przeszkody terenowe, takie jak ściany, drzwi czy inne elementy konstrukcyjne domu. Dlatego jeśli położymy router możliwie na środku sygnał będzie musiał pokonać podobną drogę do wszystkich urządzeń, a zakłócenia w niektórych pomieszczeniach będą zminimalizowane.

routery

Chociaż przywykliśmy do tego, żeby większość urządzeń elektronicznych gromadzić w jednym miejscu w kwestii routera warto zrobić wyjątek. Dlaczego? To dość proste – każdy sprzęt elektroniczny generuje fale elektromagnetyczne, które zakłócają sygnał fal radiowych, które mają zapewniać działanie domowej bezprzewodowej sieci WiFi. Wobec tego router warto postawić z dala od innych sprzętów elektronicznych.

Kolejny patent, który warto wprowadzić w życie przy wyborze miejsca dla routera w domu to wykorzystanie możliwości, jakie dają nam producenci. Routery mają antenki – w zależności od modelu najczęściej spotykamy urządzenia z dwoma, ale bez problemu można też znaleźć routery z czterema antenkami. Antenki znajdują się na routerach nie bez powodu – dzięki odpowiedniemu ustawieniu wspomagają one transmisję sygnału sieci bezprzewodowej WiFi. Najlepiej ustawić je tak, aby wewnętrzne anteny urządzeń, na których korzystamy w Internetu znajdowały się w tej samej linii, co anteny routera. Anteny wbudowane w laptopach są ustawione poziomo, natomiast korzystając ze smartfonów trzymamy je w taki sposób, że antena ułożona jest pionowo. Wobec tego optymalne ustawienie anten routera to: jedna poziomo, druga pionowo.

Ciekawostką może być fakt, że negatywny wpływ na transmisję sygnału z routera może mieć nawet lustro. Jeśli postawimy nasze urządzenie tuż przed dużą taflą lustra, sygnał odbije się od niego z powrotem.

wzmacniacze-sygnalu

Jeśli pomimo wszystkich tych sztuczek wciąż zmagamy się z problemami i zakłóceniami sygnału w domowej sieci WiFi warto pomyśleć o zakupie wzmacniacza sygnału. Tak zwany repeater ma za zadanie wzmocnić sygnał transmitowany przez router i przekazać go dalej, tak aby w efekcie zwiększyć zasięg transmisji.

Obecnie proponowane przez producentów urządzenia służące do konfiguracji sieci: routery, modemy, access pointy czy wzmacniacze sygnału są nie tylko zaawansowane pod względem funkcjonalności i pozwalają na tworzenie bardziej stabilnych sieci domowych niż kilka lat temu. Nowoczesne urządzenia z zakresu sieci WiFi i LAN są także atrakcyjne wizualnie, więc jeśli kiedyś mieliśmy powody, żeby chować niewielkie czarne pudełka jak najdalej od zasięgu wzroku, dzisiaj zdecydowanie nie trzeba się martwić, że router będzie szpecił wnętrze domu.

ap


Na zakupy zaprasza:

logo

InternetRozrywka

Mr. Robot to amerykański serial telewizyjny, którego premiera przypadła na 27 maj 2015 roku. Głównym bohaterem jest Elliot, który w pracy jest wybitnym specjalistą od zabezpieczeń sieci teleinformatycznych natomiast po pracy jest hakerem, osobą łamiącą informatyczne systemy bezpieczeństwa.

Elliot jest introwertykiem będącym nieco na uboczu zwykłego życia, ze swoimi znajomymi i innymi ludźmi komunikuje się w specyficzny sposób, nie wykazuje emocji ani empatii. Każdego współpracownika, przyjaciela i wroga prześwietla przy pomocy swoich specjalistycznych umiejętności.

Serial jest wnikliwą analizą szans i zagrożeń dzisiejszych realiów świata, który podłączony jest permanentnie do Internetu. Na ekranie widzimy sytuacje, które teoretycznie mogą spotkać każdego z nas. Kradzież tożsamości, kont bankowych, szpiegowanie, stalking, oszustwa korporacji.

Serial nie należy do łatwych, jednak porusza ważne kwestie i zadaje poważne pytania, w którą stronę zmierza społeczeństwo, które praktycznie wszystkie sfery swojego życia przeniosło do Internetu.

Polecamy wszystkim obejrzeć kilka odcinków i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nasza aktywność w Internecie nie zagraża naszej prywatności i bezpieczeństwu.

Internet

Sprawdzanie smartfona niezwykle obciąża odcinek szyjny kręgosłupa – stwierdzili naukowcy. Niekiedy to obciążenie równe jest naciskowi na kark obiektu o masie 27 kg. To tyle, ile ważą cztery dozwolone bagaże podręczne w samolocie.

Do smartfona zaglądasz wiele razy dziennie. Większość z nas, gdy tylko ma wolną chwilę, sprawdza, co też w szerokim świecie słychać albo chociaż odbiera zaległe maile. W autobusie, na przystanku, w poczekalni – wszędzie widać skulone, zapatrzone w wyświetlacze postacie. W dół patrzysz też, kiedy czytasz, obsługujesz tablet czy pracujesz na laptopie (jak ja teraz).

Naukowcy z New York Spine Surgery and Rehabilitation Medicine w Stanach Zjednoczonych obliczyli, że pozycję ze schyloną głową utrzymujemy łącznie przez 2-4 godziny dziennie, co rocznie daje do 1400 godzin dodatkowego nacisku wywieranego na nasz kręgosłup. To jednak uśrednione dane, nie uwzględniające „grup ryzyka”, a więc geeków ślęczących nad laptopami, a także uczniów i studentów całymi dniami zakuwających na przemian z kontrolowaniem walla na Facebooku. Ci w szkodliwej dla zdrowia pozycji spędzają nawet po kilka tysięcy godzin rocznie.

Aby sprawdzić, jak bardzo obciążona jest szyja podczas tych wciągających czynności, naukowcy przeprowadzili testy na modelu 3D ludzkiego kręgosłupa. Głowa jest dość ciężka – waży aż 5,5 kg. Kiedy trzymamy ją prosto, naciskamy na kręgosłup pionowo, do czego jest przystosowany. Jednak kiedy ją pochylamy, powoduje to wygięcie kręgosłupa i nacisk na kręgi. W najgorszym możliwym układzie, kiedy szyja ugięta jest pod kątem 60 stopni, nacisk wywierany na kark jest równy 27 kg. To tyle, ile waży ośmiolatek! Przy minimalnym, wydawałoby się, pochyleniu, które wynosi około 12 stopni, nacisk na odcinek szyjny kręgosłupa jest ponaddwukrotnie większy niż w pozycji neutralnej, czyli z wyprostowaną szyją.

Czym to może grozić? Jak twierdzi kierujący badaniami chirurg ortopeda Kenneth Hansraj, stres wywoływany częstym pochylaniem głowy może prowadzić do bólu, wcześniejszego zużycia czy degeneracji odcinka szyjnego kręgosłupa. Nie wiadomo jednak dokładnie, jak urazy te będą wyglądać po kilku dekadach, bo nikt jeszcze nie prowadził tak długofalowych badań. Można się tylko domyślać, że niewesoły może być nasz przyszły los.

Co więc z tym fantem zrobić, oczywiście poza wyrzuceniem smartfona do kosza? Wystarczy pilnować się i jak najczęściej trzymać głowę pionowo (jak na pierwszym obrazku z lewej). Wypadałoby ustawić sobie monitor komputera tak, by nie wymagał pozycji pochylonej, a do komórki zaglądać, unosząc do góry rękę, a nie pochylając głowę. Ergonomia ponad wszystkim!

Banał? Niekoniecznie. Zobaczcie ten film:

 

 

 

 

Internet

Rząd Francji wszczął śledztwo w sprawie ogromnego zagrożenia, jakim stało się pojawienie niezidentyfikowanych dronów nad siedmioma elektrowniami atomowymi znajdującymi się w tym kraju. Pomiędzy 5 a 20 października 2014 roku, państwowy koncern EDF odnotował aż 7 przypadków naruszenia przestrzeni powietrznej nad elektrowniami.

Przypomnijmy, że zakazane jest latanie na wysokości 1 kilometra ponad takimi obiektami i w promieniu 5 kilometrów dookoła. Pomimo faktu, iż te incydenty nie wpłynęły na pracę ośrodków, wywołały falę spekulacji we Francji, która dotyczy bezpieczeństwa wszystkich elektrowni atomowych.

 

microdrgrgrgrg-589x381[1]

 

Sprawa jest niezwykle niepokojąca, kraj ten jest bowiem jednym z najbardziej zależnych od atomu na świecie. W 19 miastach w kraju, znajduje się aż 58 pracujących na co dzień reaktorów. Bezzałogowce widziano także nad francuskim instytutem ds. badań nuklearnych CEA pod Paryżem, co jeszcze bardziej zaogniło sytuację.

Koncern EDF natychmiast zgłosił te incydenty na policję, jednak dotychczas nie udało się ustalić, kto i w jakim celu wypuścił drony. Jedno jest pewne, nie zrobił tego Greenpace, gdyż jego przedstawiciele stanowczo zaprzeczyli, jakoby brali udział w tych groźnych akcjach.

Internet

Gdybym był bogaczem, jaba dyby dyby dajdu dajdu dajdu dadu daj … A tak mówiąc całkiem serio, zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby Wasze życie z milionami na koncie? Drogie samochody, nowinki technologiczne, piękny dom, modne ubrania czy wycieczki zagraniczne – okazuje się jednak, że to jeszcze nie wszystko, bo kiedy mamy dużo pieniędzy, to nie musimy nawet żywić się jak zwykli śmiertelnicy. Co zatem powiecie na jedzenie ze złota?

 

2-589x490[1]

Jest na świecie kilku producentów wina i szampana, który specjalizują się w bardzo drogich trunkach wzbogacanych złotem – wszystko dla najbardziej wymagających klientów. Grande Cuvee, a mowa o winie musującym z Kalifornii, również można zaliczyć do tej kategorii, choć jego cena wcale nie jest tak wysoka, jak mogłoby się wydawać. Okazuje się bowiem, że mile połechtać podniebienie, a przy okazji własne ego, można już za 31 dolarów!

 

3-589x490[1]

W Ameryce może i króluje Dunkin’ Donuts (sieć barów specjalizująca się w pączkach, ciastkach i kawie), ale w Abu Dabi stawia się na złote cappuccino za równowartość 25 dolarów za filiżankę. Wydawać by się mogło, że to całkiem sporo, ale jeśli spojrzymy na cały luksus i bogactwo w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, to posypywanie kawy złotem zamiast cynamonem przestaje tak bardzo dziwić.

Internet

Mówimy, że drukarki 3D odmienią świat przekazując produkcję w ręce ludu, ale tak naprawdę już teraz przy dość niewielkim nakładzie pracy można w domowym zaciszu wykonywać gadżety z aluminium, wystarczy tylko palenisko i tygielek do wytapiania aluminium z puszek.

 

 

Internet

Współpraca z zagranicznymi kontrahentami, spłata kredytu w obcej walucie, emigracja zarobkowa… Obecnie prawie każdy z nas staje przed koniecznością wymiany waluty. Warto wiedzieć, że korzystając z kantorów internetowych, zrealizujemy taką transakcję nawet o 8% taniej niż w banku. Jak oszczędzać na wymianie walut przez internet?

Pierwszy serwis wymiany walut przez internet w Polsce powstał w 2009 roku. Dziś jest ich około 50, a z ich usług korzysta 600 tysięcy osób. W samym 2013 roku liczba ich użytkowników oraz wartość zrealizowanych transakcji wzrosły o prawie 80% i wyniosły 16 mld zł. A to wciąż jedynie mała część potencjalnie ogromnego rynku. – Obecnie 5 proc. Polaków wymienia pieniądze w serwisach internetowych. Bardzo liczymy na to, że wraz z rozwojem naszych usług coraz więcej osób będzie przekonywało się do tej wygodnej i szybkiej wymiany – mówi Łukasz Olek z Currency One SA, operatora serwisu Walutomat, umożliwiającego wymianę walut pomiędzy firmami i osobami fizycznymi.

Skąd bierze się ten trend? Najważniejszą zaletą tego rozwiązania jest oszczędność. Jak tłumaczy Łukasz Olek, kupując walutę w sieci, zapłacimy nawet o 8% mniej niż w banku czy stacjonarnym kantorze. Sam proces wymiany jest bardzo prosty – wystarczy posiadać konto rozliczane w złotówkach oraz konto walutowe, a także zarejestrować się w serwisie oferującym usługę wymiany. Osoby poszukujące szczegółowych informacji lub korzystające z takiej formy wymiany walut po raz pierwszy mogą skorzystać z platformy edukacyjnej kurswymiany.com, która umożliwia dokonanie demonstracyjnej wymiany i zapoznanie się z licznymi wskazówkami dot. wymiany walut przez internet.

Ile mogę zyskać?

W bankach musimy liczyć się z indywidualnie ustaloną wysoką marżą – w kantorach internetowych spread, czyli różnica pomiędzy ceną sprzedaży a ceną kupna waluty, jest znacznie niższa. A jeśli interesuje nas dokładna kwota oszczędności, możemy wyliczyć ją za pomocą praktycznego kalkulatora korzyści, zamieszczanego na stronach e-kantorów. W ten sposób wyliczymy, że np. przy zakupie 1000 euro zaoszczędzić możemy nawet do 160 zł (porównując z ceną, jaką zapłacilibyśmy, wymieniając walutę w banku). Takie rozwiązanie jest szczególnie atrakcyjne dla turystów, osób spłacających kredyt w obcej walucie czy pracujących za granicą. Tańsza wymiana walut jest ważna także dla przedsiębiorców – przy regularnych wymianach dużych kwot mają oni szasnę na uzyskanie rabatu, a więc na jeszcze większe oszczędności.

Czas to pieniądz

Wymiana walut online spodoba się też osobom, które cenią swój czas i nie lubią marnować go na stanie w kolejkach. Za pośrednictwem e-kantorów pieniądze wymienimy bez wychodzenia z domu za pomocą przelewów bankowych. Właściciele kantorów internetowych uspokajają także osoby sceptyczne co do przeprowadzania transakcji finansowych przez internet – dzięki wielostopniowym systemom zabezpieczeń jak w bankowości elektronicznej oraz nadzorowaniu każdej operacji przez wykwalifikowany zespół specjalistów możemy mieć pewność, że transakcja przebiegnie prawidło.

Z usług kantorów internetowych korzystają przede wszystkim osoby młode, wykształcone, z dużych i średnich miast. To nowe pokolenie, które doskonale zdaje sobie sprawę z korzyści, jakie dają usługi online – są tanie, bezpieczne i szybkie. Warto brać z nich przykład.

Ciekawostki technologiczneInternet

Bill Gates pije wodę przetworzoną za pomocą urządzenia Janicki Omniprocessor Y

Woda wyprodukowana z ludzkich odchodów, zdaniem współzałożyciela firmy Microsoft, smakuje tak samo dobrze jak każda woda z butelki.

Wkład Billa Gatesa w codzienną pracę milionów ludzi na świecie był nie do przecenienia. Nowy pomysł amerykańskiego miliardera jest jeszcze bardziej rewolucyjny. Będący na emeryturze współzałożyciel Microsoftu wraz z żoną Melindą Gates prowadzi fundację charytatywną, która wspiera walkę z AIDS i innymi chorobami, które nękają kraje Trzeciego Świata. Fundacja przeznacza pieniądze na stypendia dla studentów, zajmuje się zapewnieniem wyżywienia i podniesieniem standardu życia w najuboższych rejonach świata.

Teraz Gatesowie uruchamiają pilotażowi program, który w przyszłości może rozwiązać problem braku wody w najbiedniejszych krajach. Pomysł może się wydawać kontrowersyjny: chodzi o to, by z ludzkich odchodów produkować czystą wodę.

Poniższe nagranie prezentuje Billa Gatesa, jednego z najbogatszych ludzi na świecie, który pije wolę przefiltrowaną za pomocą urządzenia zwanego jako Janicki Omniprocessor. Maszyna spala odchody i produkuje wodę, energię elektryczną oraz popiół.

 

 

Urządzenie jest dziełem amerykańskiej firmy Janicki Bioenergy. Maszyna pozwala w bezpieczny sposób utylizować nieczystości. Trafiające do niej odchody są najpierw podgrzewane i gotowane. W tym czasie para wodna jest odprowadzana, a wysuszone nieczystości trafiają do pieca, w którym są palone. Parę wodną wykorzystuje następnie silnik parowy, który zasila generator. W ten sposób powstaje energia elektryczna, która zasila całe urządzenie.

Bill Gates opisuje: „Patrzyłem na stosy odchodów transportowane na taśmie i wrzucane do wielkiego kosza. Następnie wszystko zostało zagotowane i zakonserwowane. Kilka minut później mogłem ocenić końcowy rezultat: otrzymałem szklankę pysznej wody pitnej. Woda smakowała tak samo dobrze, jak każda inna z butelki. A biorąc pod uwagę całą technikę, jaka za tym stoi, byłbym szczęśliwy, mogąc pić ją każdego dnia. Jest tak bezpieczna”.

Obecnie urządzenie może przerobić odpady produkowane przez 100 tys. osób na 86 tys. litrów wody i 250 kw energii elektrycznej.

Mieszkańcy Europy zużywają średnio 200 litrów wody dziennie, mieszkańcy USA – nawet 400 litrów wody dziennie. Mieszkańcy krajów rozwijających się zużywają 10 litrów wody dziennie. Podobną ilość każdego dnia zużywamy do spłukiwania toalety.

Bill Gates podkreśla, że obecnie na świecie ponad 2 miliardy osób nie ma dostępu do czystej wody pitnej. Ok. 40% populacji, czyli 2,5 miliarda osób żyje w warunkach sanitarnych, które zagrażają ich zdrowiu. Około 884 milionów ludzi nie ma dostępu do bezpiecznych źródeł wody. W wielu miejscach na świecie latryny nie są poprawnie budowane, a ludzie załatwiają się na ulicy. Odchody często zanieczyszczają jedyne dostępne zbiorniki czystej wody. Każdego roku 700 tys. dzieci umiera z powodu braku dostępu do czystej wody.

Ciekawostki technologiczneInternet
Kilkugodzinny lot samolotem to zwykle atrakcja sama w sobie – szczególnie dla osób, które nigdy nie podróżowały tak długo. Za drugim, trzecim i kolejnym razem przyjemność zmienia się jednak w rutynę, którą umilić można sobie oglądaniem filmów, przeglądaniem gazet czy słuchaniem muzyki. Jeśli to nam nie wystarcza, pozostaje sen – a gdy ten jest problemem (w końcu nie zawsze udaje się zasnąć w ciasnym fotelu na pokładzie) czeka nas wielogodzinna nuda. Tą można próbować pokonać przy pomocy internetu dostępnego od pewnego czasu na pokładach samolotów niektórych linii.
Dostęp do szerokopasmowego internetu nie musi być związany jedynie z rozrywką. Pasażerowie klas biznes, premium economy a czasami nawet klasy ekonomicznej w trakcie tak długiego lotu… pracują. Dostęp do maila, CMS-u i innych narzędzi online na pokładzie samolotu dla takich osób często jest po prostu zbawieniem. Żyjemy coraz szybciej a internet w tym łańcuchu pełni niezwykle istotną funkcję – nic więc dziwnego, że dziś chcemy z niego korzystać nawet w trakcie podniebnej podróży.
Okazuje się, że dostęp do tego medium jest dostępny już od pewnego czasu za sprawą satelitów. Z technicznego punktu widzenia połączenie następuje w podobny sposób jak przy internecie dostarczanym drogą satelitarną. Takie połączenie charakteryzuje się możliwością osiągnięcia dużej przepustowości, bo mowa tu nawet 100 Mb/s na jeden samolot – tak przynajmniej zapewnia firma Eutelsat, pionier rozwiązań tego typu. Połączenie tego typu ma jednak swoje ograniczenia, z których największym jest bez wątpienia bardzo wysoki czas opóźnienia (ping), który osiąga kilkaset, a nawet ponad tysiąc milisekund. To powoduje, że można zapomnieć na pokładzie o np. rozgrywce online. Nie przeszkadza to jednak w przeglądaniu internetu, oglądaniu filmów czy rozmowie za pośrednictwem Skype.
Obecnie Internet na pokładzie oferuje kilka dużych linii lotniczych: Emirates, KLM, Air France, Norwegian, Lufthansa i wiele innych. Zazwyczaj są to usługi płatne: w przypadku Lufthansy za dostęp do usługi FlyNet przez godzinę zapłacić trzeba 9 euro, podczas gdy 24 godzinny dostęp to wydatek 17 euro. Jak na nasze krajowe warunki to sporo, bo za równowartość kilkugodzinnej przyjemności można by opłacić miesięczny rachunek za taką samą przyjemność dostarczaną kablem do naszych czterech kątów. Tym bardziej cieszy fakt, że niektóre linie takie jak Norwegian oferują tę usługę na pokładzie niemal wszystkich swoich samolotów za darmo.
Ciekawostki technologiczneInternet
Microsoft stara się wszelkimi sposobami zachęcić użytkowników komputerów osobistych do porzucenia wcześniejszych wersji okienek i przesiadki na Windowsa 8.1. Dotychczasowe zabiegi nie były szczególnie skuteczne, jednak nowa strategia może wreszcie przynieść oczekiwany efekt. Potwierdzono bowiem, że biblioteki DirectX 12 nie będą dostępne dla systemu Windows 7.

Jeżeli używacie jeszcze systemów operacyjnych starszych niż Windows 8.1, to mam dla Was złą wiadomość – będziecie musieli je porzucić i przesiąść się na najnowsze okienka. Potwierdziły się bowiem krążące od jakiegoś czasu plotki sugerujące, iż wprowadzenie bibliotek DirectX 12, zostanie przez Microsoft wykorzystane do wymuszenia zmiany systemu operacyjnego.

Richard Huddy, przedstawiciel AMD potwierdził tę informację podczas obywającej się w Portland konferencji PDXLAN. W rozmowie z dziennikarzami zapewnił, że DirectX 12 oraz Direct3D 12, nie będą już dostępne dla systemu Windows 7, więc aby skorzystać z nowych bibliotek gracze będą musieli zmienić okienka na Windows 10. Graczy szczególnie powinno zainteresować Direct3D 12, gdyż w tym komponencie zostanie poprawiona obsługa wielordzeniowych procesorów, a więc posiadacze takich układów mogą liczyć na dodatkowy przyrost wydajności.

Istnieje jednak możliwość pozostania przy dotychczasowym systemie, a takową zapewni opracowana przez AMD technologia Mantle, która jest niezależna od systemu operacyjnego i ma być swego rodzaju alternatywą dla DirectX.

DirectX 12 zostanie udostępniony wraz z Windowsem 10 i będzie dostępny w wersji na komputery osobiste, a także urządzenia mobilne z systemem Windows Phone oraz platformę Xbox One. Pierwsze gry wykorzystujące nowe biblioteki powinny trafić na rynek już pod koniec przyszłego roku.

sprawdź także inne posty

Jesteś głodny nowości?